View Comments

"Myślę, że jednym z najlepszych sposobów na to by dosyć szybko załamać się w Rosji to przekładać warunki pracy Kościoła w Polsce na Rosję. Bo tutaj wszystko jest inne"

 Zapraszamy do lektury rozmowy z księdzem Michałem, który opowiada o swojej pracy w Rosji, sytuacji politycznej, mieszance kulturowej w Kazaniu i o nas - mieszkańcach Cięciny i Węgierskiej Górki

- Minął już niemal rok, kiedy wyjechał Ksiądz do dalekiego Kazania, jak to było na początku – daleko od rodziny, przyjaciół, w zupełnie innym otoczeniu i kulturze?

    - Wot. Toś mnie dopadł. No, ale zgodziłem się pisać to piszę. Jak było? Przede wszystkim ciekawie. Taki wyjazd to jest jakieś wyzwanie i jakaś wewnętrzna przygoda. takie odkrywanie siebie. Oki. Jest nowe otoczenie, nowi ludzie, nowe możliwości i nowe przeszkody... A Ty człowieku taki sam – stary - z dawnym sposobem myślenia, z dawnym postrzeganiem świata i ludzi. No i trzeba się sprawdzać, zmagać. To jest ciekawe i fascynujące zwłaszcza jak coś nie wychodzi, nie udaje się, nie idzie po myśli... To jest w jakiejś mierze fascynujące

- …A Ksiądz jak wiemy, wyzwań się nie boi…

    A to jest właśnie ten "stary sposób myślenia" o którym pisałem wcześniej.

- Co zdecydowało że podjął Ksiądz decyzję o wyjeździe - zrezygnował ze spokojnej pracy duszpasterskiej w kraju?

    - Decyzja Księży Biskupów: jeden zgodził się odpuścić, a drugi przyjąć. Na Sądzie Ostatecznym dowiem się jakie były przyczyny tego.  Z tym, że prośba o wyjazd do Rosji była moja.

- Czy to czego Ksiądz oczekiwał po Rosji, bardzo rozminęło się z tym co Ksiądz zastał?

    - Niczego nie oczekiwałem. Dzięki temu nie rozminąłem się z oczekiwaniami dotyczącymi Rosji i uniknąłem jakiś zbędnych nieporozumień. Oczekiwania względem "nieznanego" są narażone na dużą pomyłkę. Miałem jednak pewne oczekiwanie co do siebie: choćby bardzo  szybkie wyuczenie się języka. Myślałem, że starczy na to parę miesięcy. Teraz myślę, że potrzeba parę lat. To jest jeden z przykładów tego, co nie idzie po myśli, a jednak - po jakimś czasie – zachwyca.

- Czym się Ksiądz zajmuje - jak wygląda Księdza posługa duszpasterska, jak wygląda Księdza typowy dzień w Kazaniu?

    - O dzięki za to pytanie. Bo dzięki temu zobaczycie, że "spokojna praca duszpasterska w Polsce" nie jest tak spokojna... Paru polskich księży, którzy pracowali w Polsce, na Ukrainie, w Rosji, Sudanie, Tanzanii, Algierii, mówili, że nigdzie księża nie pracują tyle co w Polsce. I tu ukłon w stronę Księży, którzy zostali "w spokojnej pracy".

A teraz wracam do pytania. Do Kazania pojechałem przede wszystkim z myślą, żeby "poznawać Rosję" -  język, ludzi, pracę Kościoła. Tak więc pierwsze kilka miesięcy to była głównie nauka języka. Z pracy duszpasterskiej: Msze Święte i odwiedziny chorych, spowiedź i modlitwa. Bogu i ludziom - także tym z Cięciny, czy z Górki - wdzięczny jestem za pomoc w odkrywaniu jej mocy. Bardzo dziękuję wszystkim tym, którzy się za mnie modlą. Szczególnie osobom z margaretek. Nieraz nachodziła mnie myśli, dlaczego tak wiele rzeczy mi sprzyja. I odpowiedź była jasna: modlitwa. To tylko część z odkrycia modlitwy... Aha – jeszcze jedno co do pracy duszpasterskiej: spotkania biblijne.

- A teraz pytanie może nieco kontrowersyjne - jaka jest atmosfera dla pracy katolickiego księdza, w kraju w którym dominują prawosławni, o aspekt ekumeniczny - czy można zauważyć że idzie ku lepszemu,  czy może wręcz przeciwnie?

    - Nie. Super pytanie. Jestem w Autonomicznej Republice Tatarstanu. Tak mniej więcej połowa to Tatarzy przyznający się do islamu, połowa Rosjanie przyznający się do prawosławia I połowa to inni. (wiem, że są tylko dwie połowy, ale nie zapominajmy, że w kraju, w którym możliwy był lot w kosmos takie rzeczy jak trzy połowy też są możliwe). Odniesienia między poszczególnymi religiami są dobre i bardzo dobre. Z prawosławnymi utrzymujemy bardzo dobre relacje. O wzajemnym przeżywaniu Bożego Narodzenia czy Wielkanocy już kiedyś pisałem. W najbliższy wtorek, 17 czerwca rozpoczynamy wspólne tygodniowe rekolekcje dla dzieci. W przypadku wizyty w Kazaniu u katolickiego udaję się zazwyczaj spotkać i z prawosławnym Biskupem. Z muzułmanami relacje też są dobre. Nie ma wrogości. Od czasu do czasu jest i jakieś spotkanie - ja byłem na jednym tylko. Ten ekumeniczny aspekt jest tutaj dobry. Ekumeniczny, tzn. odnoszący się do relacji z prawosławiem. Nie spotkałem się tutaj z oskarżeniem o prozelityzm, czyli "kradzież prawosławnych".

 - A władze? nie rzucają kłód pod inicjatywy polskiego księdza czy kościoła katolickiego?

    - Nie rzucają. Z tym, że nie w całej Rosji jest tak jak tutaj. O wzajemne poszanowanie religii i narodowości troszczą się tu nie tylko przywódcy religijni, ale i władze świeckie. Z tego jest tylko korzyść dla wszystkich: Kościołów, miasta... Przecież Ci ludzie żyją między sobą, czasem w jednej rodzinie są dwie lub trzy wiary. I im łatwiej jest, jak w Kościele do którego przynależą słyszą, że katolik to przyjaciel, a nie wróg. Nawet jeśli ten katolik to teściowa. I jeszcze jedno - wiem, że niejednokrotnie to wzajemne nieposzanowanie drugiej religii wynika z nieznajomości własnej wiary. I nieznajomości drugiej. Tylko, że w innych miejscach taka nieznajomość prowadzi do uprzedzeń. Tutaj udało się tego uniknąć.

- Czy zebrała się już  wokół Księdza grupa przyjaciół i życzliwych ludzi, szczególnie młodych  (pamiętamy jak wielu młodych ludzi  skupiało się wokół Kiędza, gdy pracował u nas)?

    - A jak jest już dwoje ludzi to jest grupa?

- Jest!

    - Ufff... To dobrze. Myślę, że jednym z najlepszych sposobów na to by dosyć szybko załamać się w Rosji to przekładać warunki pracy Kościoła w Polsce na Rosję. Bo tutaj wszystko jest inne. I wszystko jest takie same…Inne:  70 lat komunizmu poczyniło spustoszenie w mentalności, moralności, w rodzinie; kościoły w ruinie, odległości między kościołem a domem oooooooogrooooooooooomne. Niektórzy z naszych parafian mieszkających w Kazaniu - ma do kaplicy kilkadziesiąt kilometrów. A ci co poza Kazaniem z 200 - 300; katolików niewielu, możliwości więc spotykań typu Oaza, czy KSM są ograniczone. Nawet przy chęciach! Myślę tu choćby o katolikach z Joszkar-Oli mieście odległym od Kazania o 180 km. Im nawet w niedzielę ciężko jest przyjechać. Tak więc warunki sa tutaj inne. Wszystko jest takie samo: Msza Święta, spowiedź, ludzie... I Pan Jezus i Kościół  Matka Najświętsza

- To kiedy Ksiądz znów przyjedzie do Polski i odwiedzi naszą parafię?

    - Nie wiem. Rosja to kraj niespodzianek, podobnie jak i życie jest czasem niespodzianek. Tak więc życie w Rosji jest czasem niespodziewanych niespodzianek. Niektóre plany są tu tylko po to by ich nie realizować - tak jest z moimi planami przyjazdu do Polski.

     A na koniec. Serdeczne gratulacje dla Twórców portalu. Z zadowoleniem i radością wchodzę poczytać wiadomości z Cięciny. Z   Bogiem!

- Wielkie dzięki za bardzo ciekawą rozmowę! Szczęść Boże!

 

Rozmowa z księdzem Michałem - noc z 13/14 czerwca za pomocą komunikatora internetowego.