Elektro Góralska Kapela Ziomalska
Po wycieczce na kozackie stepy czas powrócić do domu. Całkiem niedaleko Nas, w Bielsku Białej kilku młodych ludzi postanowiło zabawić się muzyką. Wzięli więc na warsztat tradycyjne, beskidzkie piosenki i zmajstrowali z nich intrygujące połączenie ludowej muzyki z muzyką młodzieżową i nie tylko.
Psio Crew powstało w 2004 roku. Miejsce powstania tego projektu nie mogło być przypadkowe. Bielsko Biała, stolica Beskidów, miasto w górach. Właśnie tutaj zetknęły się dwie zupełnie odmienne kultury i zupełnie różne pojęcia muzyki. Z jednej strony góralska gwara, beskidzka muzyka ludowa, tradycja. Z drugiej zaś miasto. Hip hop, elektroniczne dźwięki, pokręcone rytmy. Jeśli dodamy do tego jeszcze elementy dubowe zahaczające o reggae i wpuścimy szczyptę jazzu wychodzi mieszanka bardzo odważna. Ktoś jednak powiedział, że do odważnych świat należy.
Zespół szybko zjednał sobie publiczność. W 2006 roku efekty ich prac zostały docenione na festiwalu Polskiego Radia „Nowa Tradycja”, gdzie zdobyli trzecie miejsce. W tym samym roku zdobyli pierwszą nagrodę na Tatrzańskiej Majówce w Zakopanem. Ważnym występem dla grupy był również udział w Zadymce Jazzowej 2006.
Przełom przyszedł po wydaniu debiutanckiego albumu „Szumi Jawor Soundsystem”, za który otrzymali Machinerę w kategorii Debiut Roku 2007. Nagrodę przyznało pismo „Machina”. W 2008 zespół otrzymał podwójną nominację do Fryderyka za album Etno/Folk oraz w kategorii Nowa Twarz Fonografii.
Kolejne lata to kolejne doskonałe występy. Małe i większe kluby i wielkie, międzynarodowe festiwale. Węgierski Siget Festival, polski Open'er Festival, Fusion Festival w Larz w Niemczech to tylko kilka z nich. Nie można pominąć występu na Bul Bul Festiwalu w odległym Azerbejdżanie oraz na festiwalu Strefa Artystyczna w Tibilisi.
Zespół wydał tylko jedną płytę. Jaka ona jest? Przede wszystkim bardzo pozytywna i wesoła. Po krótkim wstępie, na którym słyszymy szum zaczyna się ogień. „Hajduk” wchodzi z ciekawym basem i bębnami, gdy jednak wchodzi tekst wszystko staje się jasne. Oryginalny tekst z melodią skrzypiec, przeplatany jest z energicznymi wstawkami syntetycznego basu i zwolnieniami, a nawet beatboxem. „Dobry Goooral” to jeden z niewielu utworów na płycie, do której tekst napisali muzycy i uważam, że jest to ogromny plus. Kawałek otwierają sympatyczne skrzypce towarzyszące do końca piosenki. Podane jednak są na pozytywnie bujającym rytmie mocno czerpiącym z reggae. W tekście natomiast przedstawiono całą koncepcję Psio Crew, w skrócie. Następny kawałek „Furrrmanek” zapowiada się wyjątkowo tradycyjnie, ale po chwili wjeżdża połamany rytm i robi się wesoło. „Doliny” to czas na chwilę wytchnienia. Mroczny klimat, burza w tle. Kolejny kawałek na płycie zaczyna się mocno elektronicznym bitem. To znowu czadowy, energiczny utwór, w którym można usłyszeć nawet organy Hammonda. Następny utwór, nastęny czad. Tym razem w mocno połamanej i mocno elektronicznej wersji. Oczywiście i tu nie brakuje, tradycyjnego tekstu i linii melodycznej. „Góry, moje góry” zwalniają tępo, jednak jest to bardzo ciekawa aranżacja utworu, ponieważ cały jest zaśpiewany na podkładzie beatboxowym. „Śniona” podsuwa już jazz. Piękny wokal Katki na lekkim, basowym rytmie, pokolorowanym klimatycznymi skrzypcami. „Gronicku Beskidzie” to zachowany niemal bez przeróbki kawałek. Po nim nadchodzi bardzo klimatyczny, jazzujący i rozkręcający się „Pude”. Jest to najdłuższa piosenka na płycie i trwa prawie 10 minut. Płytowa wersja „Sarny” to już totalny polot. Połamane rytmy, ciekawy pomysł na linie wokalu, utwór brzmi jak nowoczesne gatunki jazzu i tylko ostatnia część wraca do starej, ludowej formy. Oczywiście nie jest to zarzut. W następnej piosence jazz nie ustępuje, ale wpuszcza do swej formy korzenne reggae. Przedostatni utwór to piosenka typowo hip hopowa i następny tekst nie zaczerpnięty z folkloru. Pozytywny tekst, ciekawy beat, scratche i pokręcone zakończenie. Ostatnia piosenka „Modlitwa” również posiada tekst napisany przez muzyków. Niesamowity wokal Katki, jej piękny tekst i szum wody w tle budują wspaniały klimat na zakończenie. Polecam tą płytę tym, którzy wcześniej ignorowali muzykę ludową, jak i tym, którzy niespecjalnie lubili nowocześniejsze brzmienia. Płyta łączy oba te gatunki w sposób doskonały.
Jak mówią muzycy Psio Crew, płyta powstała z potrzeby serca. Młodzi muzycy zrobili duży krok aby w pewien sposób ocalić tradycję kultury górali beskidzkich. Podjęli oni próbę połączenia kultur, na których styku dojrzewali.
Niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy i tak w 2011 roku zespół zakończył działalność.
Maciej Juraszek
Na deser singiel promujący przedstawioną płytę: "Hajduk" !