Dziś przypada 42. rocznica wyboru kardynała Karola Wojtyły na Stolicę Apostolską.

Pod tą datą odnotowana jest pierwsza duszpasterska wizyta Ks. Biskupa Wojtyły w Cięcinie. W dniu tym wizytował On parafię i udzielił Sakramentu Bierzmowania 442 młodym parafianom.
3-6.06.1972
Wizytacja kanoniczna parafii w Cięcinie
3 czerwca - Powitanie odbyło się o godz. 17 w obecności licznie zebranych wiernych i duchowieństwa dekanatu Żywiec - Południe. Następnie Ks. Kardynał odprawił Mszę św. w intencji zmarłych, zwłaszcza kapłanów. Po Mszy św. udzielił Sakramentu Bierzmowania blisko 300 młodym parafianom i przemówił do zgromadzonych w kościele.
4 czerwca - niedziela po Uroczystości Bożego Ciała - Ks. Kardynał przemawiał po każdej Mszy św. - do osób samotnych, małżeństw i młodzieży. Sam koncelebrował Mszę św. o godz. 10.30.
Na obiedzie spotkał się z lekarzami, po południu z dziećmi, ministrantami i z "oazą", a wieczorem o godz. 20 w kościele parafialnym z inteligencją, zwłaszcza techniczną. "Przemówiłem do zebranych na temat chrześcijańskiego znaczenia pracy, a po błogosławieństwie odśpiewaliśmy apel jasnogórski".
5 czerwca - Rano jak codziennie spowiedź, potem o godz. 9 Msza św. z homilią do chorych i starych i wspólne śniadanie w salce katechetycznej.Po odwiedzinach cmentarza Ks. Kardynał udał się do Węgierskiej Górki, gdzie spotkał się z licznie zgromadzonymi mieszkańcami bloków. Z kolei podobne spotkanie odbył w Cięcinie Górnej. Po południu rozmowy z księżmi wikarymi i spotkanie z najmłodszymi parafianami. O godz. 18 były nieszpory z procesją eucharystyczną i błogosławieństwem dla najstarszych małżeństw. O godz. 20 Ks. Kardynał spotkał się w salce katechetycznej z nauczycielami.
6 czerwca - Do południa Ks. Kardynał był w Krakowie na kongresie biblistów, a do Cięciny wrócił po południu. Na plebanii spotkał się z przedstawicielami Komitetu budowy kościoła, a następnie z osobami pracującymi w duszpasterstwie charytatywnym i rodzinnym. Z kolei w kościele modlił się z członkami Żywych Róż i Różańca Rodzinnego.
O godz. 18 na zewnątrz kościoła koncelebrował wspólnie z kapłanami - rodakami tutejszej parafii Mszę św. W kazaniu końcowym poruszył sprawę powołań, a także sprawę budowy kościoła. Pożegnanie było bardzo serdeczne ze śpiewem i przy dźwiękach orkiestry.
"Parafia w Cięcinie ma długą przeszłość i bogaty dorobek. Życie religijne jest udziałem pokoleń, starszego i młodszego. Duszpasterstwo rzetelne prowadzone od lat - ks. kan. Jan Bryndza pracuje w parafii od 1938r.! - wydaje swoje owoce. Duszpasterstwo to podejmuje też współczesne, posoborowe zadania: rodzina, młodzież, liturgia, laikat.
W okresie powojennym udało się zbyt rozległą parafię podzielić, powstała parafia w Wieprzu i Juszczynie. Pozostała natomiast sprawa Węgierskiej Górki, która jest osiedlem przemysłowym pozbawionym swojego kościoła czy kaplicy. Starania o budowę nowego kościoła idą w parze z projektem nowej lokalizacji, bliżej Węgierskiej Górki. W każdym razie nieodzowne jest uruchomienie punktu katechetycznego w tej miejscowości i wytrwałe śledzenie jej rozwoju pod kątem potrzeb duszpasterskich. Niech Bóg błogosławi ! Karol Kard. Wojtyła"
Wstrząsem dla parafii była tragiczna śmierć ks. proboszcza, który zginął w wypadku samochodowym w dniu 17 stycznia 1976r. Wypadek miał miejsce na drodze z Bielska do Krakowa, gdy ks. proboszcz jechał z ks. wikarym Wiesławem Macudą do Kurii z planami na budowę kościoła. Wiadomość tę ogłaszał w niedzielę 18 stycznie ks. dziekan Józef Piotrowski z Ujsół.
Wyprowadzenie zwłok z plebanii do kościoła nastąpiło we wtorek 20 stycznia. Pogrzeb odbył się w dniu następnym. Mimo przejmującego chłodu wzięły w nim udział tłumy wiernych, Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył Ks. Kardynał Karol Wojtyła:
"Myślę, że zmarły kapłan zabrał z sobą do trumny i do groby jakiś szczególny rozdział w życiu naszej archidiecezji, w życiu prezbiterium tej Archidiecezji. Zabrał z sobą do trumny i do grobu jakąś szczególną osobowość - Jego własną, bardzo oryginalną, na którą patrzyliśmy zawsze z sympatią. Bo było coś w tej osobowości bardzo naszego, rodzinnego. Wyniósł to na pewno ze swojego środowiska rodzinnego, ze swojego środowiska parafialnego, przeprowadził przez lata Seminarium, przez lata służby kapłańskiej i w pełni ujawnił właśnie jako Wasz Duszpasterz, jako proboszcz tej parafii.
Dla mnie rys znamienny śp. Ks. Kan. Jana Bryndzy ujawnił się w szczególnej mierze, kiedy byłem tutaj przed kilku laty na wizytacji biskupiej. Wówczas, przeżywając wraz z nim tę wizytację, także i Jego jakoś szczególnie przeżywałem, poznawałem w łączności z całym przeżyciem parafii. I myślałem, że ten Kapłan głęboko wrósł w społeczność parafialną tutejszej, cięcińskiej parafii...
Myślę, że trzeba dopełnić Jego testamentu, bo tego testamentu nie zostawił, nie miał czasu go napisać... Jednakże łatwo się domyśleć, że w tym testamencie, któryby napisał gdyby zdążył, na pewno by Wam dwie rzeczy polecił... Jedną, to ażebyście prowadzili dalej i doprowadzili do końca dzieło budowy kościoła... Ale do tego zapisu, który mówi o budowie kościoła nowoczesnego, widzialnego, potrzebnego Waszej wielkiej parafii, trzeba dodać drugi, chyba jeszcze ważniejszy... ażebyście tak jak za jego życia i duszpasterzowania, tworzyli tę żywą, tę bardzo gorącą wspólnotę Ludu Bożego... Żeby Was ożywiała głęboka wiara. Żybyście z tej wiary kształtowali Wasze Życie i osobiste i rodzinne i społeczne, i żeby ona była siłą wiodącą każdego i wszystkich."

Źródła: Władysław Motyka - "Tu był Piotr - Związki Jana Pawła II z Żywiecczyzną i Beskidami" str. 50 -53, W. Ficoń - Nasza Wspólnota 16/96, 17/96 , 19/96 20/96
Bez wątpienia Ci, którym dane było spotkać na swojej drodze Karola Wojtyłę, zgodzą się ze mną, ze każde spotkanie z nim było wydarzeniem pięknym, zdolnym poruszyć umysł i serce nie tylko osoby wierzącej.
Moje spotkania z Nim sięgają lat, kiedy był on jeszcze biskupem, później kardynałem. Są one dla mnie podwójnie istotne i bogate w sens, ponieważ łączą z jednej strony spotkanie z postacią o niezwykłej osobowości oraz wydarzenia związane z losami mojej parafii i jej kościoła. Aby nakreślić ducha owych czasów i umiejscowić wydarzenia w jego kontekście, w kilku zdaniach cofnę się w historie ostatnich dziesięcioleci.
Urodziłam się w 1935 roku, w położonej w samym sercu Beskidów parafii Cięcina. Pierwsze zapiski o wsi oraz kaplicy pochodzą z XIII wieku. Kaplica została z czasem rozbudowana, później powstał kościół. Wieś Cięcina jest najstarszą i największą wsią od Żywca po Słowację. Dała najlepszych synów do Legionów Marszałka Piłsudskiego. Parafianie Cięciny byli i są bardzo wierzącymi, o czym świadczą liczne powołania kapłańskie.
Tak jak już pisałam powyżej, parafia Cięcina była bardzo duża, w jej skład wchodziło kilka wsi: Juszczyna (do 1952), Bystra Żywiecka, Brzuśnik i przysiółek Węgierska Górka. Parafię tę odwiedził opiekun księdza Karola Wojtyły, książę Stefan Adam Sapieha. Miało to miejsce przy okazji bierzmowania oraz wizyty u sparaliżowanego księdza proboszcza Makowskiego. W czasie choroby proboszcza, zarządcą parafii był pochodzący z Choczni (koło Wadowic), ksiądz wikariusz Jan Bryndza, przyjaciel księdza Karola Wojtyły. Po śmierci księdza Makowskiego, ksiądz Bryndza został proboszczem parafii Cięcina.
Po zakończeniu II wojny światowej, nastąpiły lata szczególnie trudne dla Polaków. Patrioci, którzy sprzeciwiali się „utrwalaczom” władzy ludowej byli likwidowani. Wyroki zapadały bez sądu. Po likwidacji tej grupy, przyszedł czas na likwidację księży i walkę z kościołem. Wydarzenia te przypadają na koniec 60-tych oraz lata 70-te. Tworzą się wówczas nowe fabryki, nowe osiedla, bez kościoła, zgodnie z komunistycznym modelem życia. W metropolii Krakowskiej powstają dwa wielkie zakłady metalurgiczne, jeden w Nowej Hucie koło Krakowa, a drugi w przysiółku Węgierska Górka. Jako oddzielna jednostka administracyjna, Węgierska Górka zaczęła istnieć dopiero od 1954, zabierając część Cięciny i tworząc Osiedlową Radę Narodową. Już wówczas istniała tam prężnie działająca partia komunistyczna. Rozrastał się zakład, przybywało mieszkańców i jednocześnie gorliwych komunistów.
W związku z tym zaistniała potrzeba budowy nowego kościoła, ponieważ istniejący kościół Św. Katarzyny był za mały, aby pomieścić wiernych. Trzeba więc było starać się o zezwolenie na jego budowę. Był to okres bardzo trudny, o czym świadczy fakt, że dwunastoletnie starania księdza proboszcza były ciągle bezowocne. Powstała więc grupa, która przyjęła trudy walki. W jej skład wchodziły dwie osoby z Górnej Cięciny, prawdziwi chrześcijanie i patrioci: Marcin Kania i Józef Dziedzic oraz ja, reprezentująca Dolną Cięcinę, która tej grupie przewodziłam.
Na ten właśnie okres przypada mój pierwszy kontakt z Karolem Wojtyłą, biskupem.
Z pierwszego spotkania mam wspomnienia niezwykłej serdeczności i szacunku, z jakim Karol Wojtyła nas przyjął. Oddaliśmy honor osobie duchownej całując pierścień biskupi, po czym on zapytał nas po prostu, czy jesteśmy głodni, czy też mamy ochotę się czegoś napić. Oprowadził nas też wówczas po Pałacu Biskupów.
Walka o nasz kościół ciągle trwała. Mnożyły się nasze wizyty w Wojewódzkim Urzędzie ds. Wyznań, w Komitecie Wojewódzkim oraz w Wojewódzkiej Radzie Narodowej. Trwało to 8 lat. W okresie tym mieliśmy jeszcze jedną okazję znaleźć się u Karola Wojtyły dwukrotnie, kiedy to nasze spotkania w urzędach skończyły się wcześniej niż było przewidziane.
Za każdym razem, gdy ogarniało nas zwątpienie dodawał nam otuchy ciągle powtarzając: „Nie ma się czego bać, Opatrzność Boska Was strzeże. Będę się modlił, aby Wam się nic złego nie stało”.
Załatwienie zezwolenia ciągle stanowiło poważny problem, zwłaszcza że władze komunistyczne Krakowa były szczególnie wrogo nastawione do kościoła. Zwróciliśmy się więc do władz centralnych tzn. do Ministerstwa religii, Departamentu ds. Wyznań. Tam po wieloletnich trudach, dotarliśmy do Głównego Naczelnika ds. Wyznań, który powiedział nam: „Odchodzę, zostałem odwołany z mojego stanowiska. Ja jestem za słaby, żeby zmagać się z kościołem, jednak przyjdzie czas na wielką walkę z nim”. Polecił nam napisać oficjalne pismo do niego, Naczelnika i wówczas wyda nam jedno zezwolenie. Obawiając się, że komunistyczne władze Krakowa nie wyrażają na to zgody, poprosiłam go żeby od razu wpisał na nim parafię Cięcina. Dotrzymał słowa mówiąc „macie górale, warszawiacy nie są źli”.
Po otrzymaniu tej zgody pojechałam do Krakowa, do Urzędu ds. Wyznań, gdzie Naczelnik odmówił nam wydania zezwolenia, mówiąc, że musi po nie osobiście przyjść Kardynał Karol Wojtyła, żaden inny biskup.
W związku z tym udaliśmy się do Kardynała Karola Wojtyły, który po usłyszeniu naszej relacji zamyślił się przez chwilę, po czym mocnym, stanowczym głosem powiedział: „Pamiętajcie jedno, nigdy nie ugnę się przed Moskwą i Moskwa nigdy nie będzie rządziła. pojadę wam po to zezwolenie” i wtedy pamiętam, mój współdelegat trudów, Marcin Kania upadł mu do nóg.
Wspomnienia Katarzyny Kociołek
Źródło: Kalendarz Żywiecki 2009

Fotografie: Wśród Nas
fiddler