czwartek, 24, maj 2018

Historia drugiego z cięcińskich kurierów - Franciszka Pieli.

Franciszek Piela ur. 26. 04.1916r. w Cięcinie, zm. 11.03.1977
Do dnia wybuchu wojny niemiecko – polskiej, żołnierz służby czynnej w 74 pp w Lublińcu, następnie przeniesiony do podoficerskiej szkoły sanitarnej w Grodnie, którą ukończył.
W działaniach wojennych brał udział w bitwie pod Kamionką – Strumiłową. Tam dostał się do niewoli, z której trzy razy uciekał. Pierwsza i druga ucieczka z obozu przejściowego w Przemyślu i Przeworsku się mu nie udały, dopiero trzecia z obozu w Łańcucie udała się.
Stamtąd to powrócił do miejscowości rodzinnej pod koniec października 1939 r. Brał udział w trójkach konspiracyjnych, zaś w miesiącu styczniu 1940 r. przerzucony został przez swego kolegę pracującego już na kurierskich Jana Wojciucha na Węgry. Początkowo ulokowany został w obozie cywilnym Losoncz. Tutaj podjął decyzję o podjęciu pracy kurierskiej na trasie Węgry – Polska. Poproszony do Ambasady Polskiej w Budapeszcie na Vaci ut. I po rozmowie przeprowadzonej z przedstawicielami Attachatu WP do spraw przerzutu, otrzymał zadanie przerzucania do okupowanej Polski zwłaszcza na tereny przyłączone do Rzeszy, bibuły i gazetek antyniemieckich. Kolportaż  polegać miał na tym,  że przywiezione do kraju materiały podkładać miał w przedziałach wagonów osobowych na różnych trasach. Między innymi Zwardoń – Katowice, Bielsko – Cieszyn, Bielsko – Kalwaria i Czechowice - Kraków, lub przekazywać znanym Mu konspiratorom. Aresztowany został na Słowacji w mieście Żylina, kiedy powracał po wykonaniu zadania do Węgier. Śledztwo, które trwało parę tygodni szło w tym kierunku, że starano Mu się przypisać iż kursuje na trasie Węgry – Polska, pomimo, że nie znaleziono przy Nim żadnych obciążających materiałów, które dostarczył zgodnie z przeznaczeniem. Z aresztu policyjnego w Żylinie udało Mu się zbiec, lecz szczęście Mu jednak nie dopisało i powtórnie został złapany w miejscowości Zwolen. Tam już wiedziano o ucieczce i po paru dniach bez żadnych ceregieli odstawiono Go w ręce niemieckiej straży granicznej. W Zwardoniu po raz drugi próbował ucieczki w czasie konwoju, lecz ostrzelany przez konwojentów „grencszucu” musiał się poddać aby nie stracić życia przez zastrzelenie. Trasę Węgry – Polska przemierzył pięć razy, wykonując wyznaczone Mu zadanie. Po przesłuchaniach w niemieckich wojskach granicznych w Zwardoniu został odstawiony do Żywca i oddany w ręce Gestapo z Bielska. Ponieważ nie posiadał w czasie aresztowania żadnych obciążających materiałów, miał podstawę podczas śledztwa tłumaczyć się, że jedynie względy przemycenia ze Słowacji żywności dla rodziny skłoniły Go do przekroczenia granicy. Pomimo, że wersja ta nie została przyjęta przez przesłuchujących Go gestapowców, zaś przy pomocy tortur i razów nie zdołali wycisnąć od przesłuchiwanego prawdy, odstawili Go jednak jako wroga III Rzeszy do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, gdzie trafił z pierwszym transportem śląskim, otrzymując kolejny numer 1258. tak zaczął się nowy etap z życiu kuriera  Franciszka Pieli, który to etap jak zmora trwał w warunkach oświęcimskiej zbrodni aż do końca II Wojny Światowej. Będąc w obozie zachował wysokie morale i godność prawdziwego Polaka i patrioty – konspiratora. Przez cały czas pobytu w tymże Koncetracjons Lager Auschwitz brał udział w samopomocy koleżeńskiej, pomagając materialnie i podtrzymując na duchu rzesze więźniów przyczynił się do tego, że wielu z nich przetrzymało obóz i powróciło do rodzinnych domów. Po wyzwoleniu z obozu Mauthausen dokąd był ewakuowany z Oświęcimia wskutek rosyjskiej ofensywy zimowej w styczniu 1945 r. powrócił do Polski podejmując pracę nad odbudową zniszczonego kraju.


Artykuł napisany na podstawie wspomnień Franciszka Pieli. Materiał udostępniony przez p. Stefana Pielę.

autor: fiddler

Przeczytaj artykuł o kurierze Janie Wojcuchu

Polecamy również inne artykuły z cyklu Sławni Cięcinianie:

Augustyn Dziedzic - wykładowca, trener, olimpijczyk

Antoni Jurasz - aktor teatralny i filmowy

Anna Gębala - olimpijka, wielokrotna mistrzyni Polski

Stanisław Janik - nasz rodak, bohaterski obrońca Tczewa

Komentarze   

0 #2 sultanek 2009-07-12 22:29
Niebawem ukażę się publikacja oparta na dokumentach z Oświęcimia o więźniach z naszego terenu, tam będzie można poczytać więcej.
Teraz już można pisać o tym, że owi łącznicy byli z AK. Jedno z miejsc kontaktowych mieli przy budynku obok stacji PKP Węgierska Górka w mieszkaniu Pana J. Wykonywali przeróżne misja od przerzucenia towaru po ludzi. Podczas przeprowadzoneg o aresztowania Gestapo ujęło ok. 50 członków AK na terenie Cięciny i osiedla Górka. Mam wspomnienia jeszcze jednego łącznika i akta sprawy sądowej przeciwko Edwardowi C. który wsypał komórkę AK. Na życzenie prześlę. No i wspomnienia i dokumenty o tym o czym wcześniej wspominałem. Pozdrawiam
0 #1 Mariann 2009-07-11 07:23
Miałem zaszczyt znać osobiście Pana Franciszka. Był wspaniałym człowiekiem i wielkim patriotą!

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze | Ostatnio dodane

Fotoforum | Ostatnio dodane zdjęcia