piątek, 22, czerwiec 2018
Korona Beskidu Żywieckiego zdobyta.



W ubiegłą sobotę (21.05) grupa 18 osób z Cięciny, Węgierskiej Górki, Żywca i Przybędzy zdobyła trzy szczyty Beskidu Żywieckiego: Babią Górę (1725 m.n.p.m), Pilsko  (1557 m.n.p.m) oraz Romankę (1366 m.n.p.m) w jeden dzień. 

Nasza wyprawa zaczęła się wcześnie, kilka minut po 2 w nocy w sobotę w grupie 15 osób wyruszyliśmy busem z pod kościoła Przemienienia Pańskiego w Cięcinie. Po drodze dosiedli się do nas kolejni uczestnicy wyprawy, najpierw 2 osoby w Przybędzy a następne dwie w Żywcu. Była ciepła majowa noc. W lekko sennym nastroju przejechaliśmy do Zawoii na przełęcz Krowiarki (1010 m n.p.m.) Tam czekały na nas jeszcze 3 osoby, które towarzyszyły nam później na pierwszy szczyt Korony. Po krótkim "uformowaniu szeregów" i pamiątkowych zdjęciach, kilka minut przed 4 wyruszyliśmy czerwonym szlakiem na najwyższy szczyt naszej trasy - Babią Górę. Dosyć ostre podejście i szybkie tempo pozwoliło jeszcze dobudzić się do końca niektórym i wprawić w warunki ambitnej trasy, jaką tego dnia obraliśmy sobie za cel. Mniej więcej w połowie drogi na szczyt za naszymi plecami wschodziło słońce, więc kto miał to wyciągał aparat i uwieczniał pięknie chwile budzącego się dnia.

Około godziny 6 pierwszy a zarazem najwyższy szczyt wyprawy został zdobyty, po drodze mijaliśmy osoby które już schodziły ze szczytu a nawet próbowały z niego zjeżdżać na rowerze. Na samym szczycie było również kilka osób śpiących w śpiworach na otwartej przestrzeni. My naszą 22 osobową grupą świętowaliśmy wejście na pierwszy diadem naszej beskidzkiej korony. Były zdjęcia, ciepła herbata, lekki deszcz i... widoki na kolejne szczyty do zdobycia.

Ze szczytu niebieskim szlakiem zeszliśmy w kierunku Małej Babiej, jeszcze przed tym szczytem, na przełęczy Brona rozstaliśmy się z naszymi trzema kolegami, którzy towarzyszyli nam w drodze na "Dużą Babią", a którzy teraz spokojnie poszli w kierunku schroniska na Markowych Szczwinach. My tymczasem idąc dalej, w okolicach przełęczy Tabakowe Siodło zeszliśmy do naszych południowych sąsiadów Słowaków, aby skrótem (żółty szlak) przejść w kierunku Głuchaczek. Dalej wchodząc znów po polskiej stronie na czerwony szlak, szybkim tempem powędrowaliśmy w kierunku Korbielowa. W powietrzu z wolna czuć było burzę i czasem słychać było słabe grzmoty, co dopingowało nas, aby szybciej pokonać ten odcinek do kolejnej, dłuższej przerwy na przełęczy Glinne w Korbielowie

W okolicach godziny 11 przed południem dotarliśmy do przełęczy Glinne, do przejścia granicznego. Tam zatrzymaliśmy się na obiecany wcześniej, dłuższy odpoczynek. Ten moment wyprawy był specyficzny ponieważ wypadał mniej więcej w połowie naszej trasy ok. 25 km drogi i już czuć było zmęczenie a zarazem radość, że już połowa za nami. Niektórzy z nas musieli podjąć trudne, ale racjonalne decyzje jak kolega Grzegorz, że dalej już z nami nie idzie ze względu na niewielki już zapas sił.

My tymczasem uzupełniając płyny i wypoczywając na ławkach obok przejścia granicznego obserwowaliśmy leniwie ruchy na przejściu, dzieci uczestniczące również w jakimś rajdzie, najpewniej ekologicznym bo niektóre z nich miały worki na śmieci. Obserwowaliśmy też niebo bo co rusz słychać było zbliżającą się burzę i pytanie czy iść dalej czy przeczekać burzę na miejscu. Wybraliśmy to drugie, a właściwie warunki atmosferyczne za nas zdecydowały, ponieważ w ciągu kilku minut zaczął padać dość silny deszcz i rozszalały się grzmoty, niektóre nawet dosyć blisko i wyraźnie.

Po burzy na przełęczy Glinne z nowym zapasem sił i słowackim napojami w żołądkach ruszyliśmy niebieskim szlakiem wzdłuż granicy na drugi najwyższy szczyt naszego rajdu - Pilsko. Znowu ostre podejścia, zwłaszcza za "widłami" (rozgałęzienie szlaku niebieskiego i czerwonego biegnącego dalej na Halę Miziową) skutecznie wyciskały z nas pokłady energii. Jednak widok oddalającej się Babiej pocieszał nas, że do nowego szczytu zostało tylko kilkaset metrów... przewyższenia. Mimo ogromnego zapału wędrujących, nowy szczyt nie chciał oddać się tak bez walki i przyhamował nasze rajdowe zapędy na jakieś pół godziny przy pomocy kolejnej burzy, tym razem ze zwielokrotnioną ilością grzmotów. Część uczestników "przebiegła" przez szczyt chcąc jak najszybciej schronić się w schronisku na Hali Miziowej a część musiał skryć się w niewielkich zaroślach kosodrzewiny jeszcze przed szczytem. Grzmoty miejscami były tak silne i wyraźne, że pewnie nie jeden z nas pomyślał o czymś lub kimś świętym, aby wybawił nas z tej opresji. Nasze prośby musiał jednak zostać wysłuchane ponieważ w ostatnich momentach burzy zdecydowaliśmy się jej uciec w kierunku szczytu, co okazało się bardzo trafnym posunięciem bo już po kilku minutach wyszło piękne słońce i na szczycie, po słowackiej stronie mogliśmy spokojnie uwiecznić zdobycie drugiego diademu naszej korony. Na zegarkach mieliśmy kilkanaście minut po 14.

Chwila na szczycie i nie schodząc nawet do schroniska na Hali Miziowej (chociaż niektórym z nas udało się odsapnąć w ciepłym schronisku) ruszyliśmy dalej wzdłuż granicy, niebieskim szlakiem w kierunku Trzech Kopców, a dalej w kierunku Rysianki. Ten odcinek pokonaliśmy w dosyć  szybkim tempie z niewielką ilością odpoczynków i już kilka minut po 16 rozsiedliśmy się na drewnianych ławach przed schroniskiem na Rysiance. Tam spędziliśmy chyba najdłuższy odpoczynek, bo prawie półtorej godzinny wspólnej gawędy, żartów, składania autografów na oficjalnej fladze Rajdu i spoglądanie na pokonany ogrom trasy. Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcia na polanie obok schroniska na tle dwóch już zdobytych szczytów i dalej marsz na Romankę - ostatni szczyt do naszej kolekcji.

Żółty szlak z Rysianki na Romankę był dla nas ukojeniem po kilkunastu godzinach marszu i na szczyt dotarliśmy dosyć szybko, bo kilkanaście minut po 18 w doskonałych humorach robiliśmy już wspólne zdjęcia na trzecim i ostatnim diademie naszej Beskidziej Korony. Na szczycie uzgodniliśmy też, iż cześć uczestników (11 osób) po zejściu na Słowiankę idzie na Płone w Żabnicy, skąd zostaną odebrani samochodami a pozostałe 7 osób decyduje się na zakończenie Rajdu w Cięcinie Górnej na polu biwakowym w tym jedna wcześniej na Ficońce. Po zejściu z Romanki w mniejszej grupie robimy jeszcze krótką przerwę przy schronisku na Słowiance. 

Po ostatniej przerwie przed metą wyruszamy w kierunku Cięciny, już nie szlakiem tylko dobrze znanymi górskimi drogami, przez Ficońkę i dalej na dół Sygucią, aż do ostatniego etapu naszej trasy - pola biwakowego nad leśniczówką w Cięcinie Górnej. Na polanie przy cięcińskim zbójniku czekało na nas kilkoro znajomych, którzy przywitali nas serdecznie. Była godzina około 21:20. Po odczytaniu wyników trasy z zapisów GPS  - 46.5 km przebytych w 17.5 h (z odpoczynkami), zrobiliśmy wspólnie ostatnie zdjęcia i pogratulowaliśmy sobie udanego Rajdu, życząc ponownego spotkania w kolejnym roku. Tak, zrobiliśmy to!

Autor: M.S.

Poniżej prezentujemy mapę rajdu oraz wybrane zdjęcia wraz z zaznaczoną lokalizacją gdzie zostały zrobione.

Korona Beskidu Żywieckiego 2011 (zarys trasy i zdjęcia)


Kliknij tutaj, aby otworzyć mapę w nowym oknie.

Więcej zdjęć w poniższej fotorelacji.
Sorry, you have not enough rights to view this image.

Lista uczestników Rajdu:

1. Tomasz Biegun, Węgierska Górka
2. Teresa Biegun, Węgierska Górka
3. Rafał Kurowski, Cięcina
4. Robert Stopka, Cięcina
5. Michał Juraszek, Węgierska Górka
6. Marek Stopka, Cięcina
7. Grzegorz Kalfas, Węgierska Górka (Do przeł. Glinne)
8. Szymon Wnęk, Przybędza
9. Agnieszka Waliczek, Przybędza
10. Marek Kliś, Węgierska Górka
11. Grzegorz Skrzypek, Cięcina
12. Benedykt Biegun, Cięcina (Od Rysianki)
13. Zuzanna Bodek, Cięcina
14. Paweł Piela, Cięcina
15. Marcin Duraj, Węgierska Górka
16. Sabina Duraj, Węgierska Górka
17. Wojciech Szypuła, Cięcina
18. Marcin Szypuła, Cięcina
19. Paweł Łysień, Cięcina (Babia Góra)
20. Łukasz Łysień Cięcina (Babia Góra)
21. Mateusz Stopka Cięcina (Babia Góra)
22. Osojca Mariusz, Żywiec
23. Białoń Adam, Żywiec

W imieniu całego zespołu ciecina.eu oraz koła PTTK "Górale"  z Cięciny dziękujemy wszystkim uczestnikom za udział w Rajdzie Korona Beskidu Żywieckiego A.D. 2011.

Zobacz także:
Zapowiedź Rajdu Korona Beskidu Żywieckiego A.D. 2011
Zapis trasy Korony Beskidu Zywieciego 2011 w Google Earth (plik .kmz do pobrania)


Komentarze   

0 #1 rosignolka 2011-05-27 19:51
Gratuluję :-) . Dystans naprawdę godny podziwu.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze | Ostatnio dodane

Fotoforum | Ostatnio dodane zdjęcia