czwartek, 21, wrzesień 2017

"Najtrudniej było postawić te skośne filary"  - tak po latach wspomina budowę nowego kościoła Józef Marek z Cięciny. Dzisiaj, przy okazji odpustu i święta całej parafii, publikujemy zapis rozmowy z głównym cieślą i majstrem na tej budowie. Zapraszamy do lektury.

Jak pan zaczynał, skąd zamiłowanie do budowania?
Po skończeniu podstawówki w Brzuśniku, przyjąłem się na ślusarza -  w tamtym czasie bardzo mi się ten zawód podobał. Przerobiłem tam miesiąc i zrezygnowałem z tego. Stwierdziłem, że to nie jest zajęcie dla mnie. Później była robota jak stawiali strażnice w Wilkowicach, tam przerobiłem dwa lata. Następnie pracowałem z ojcem w firmie w Oświęcimiu. Gdy miałem 18 lat zmienialiśmy dachy na barakach w Brzezince. Jako pomocnik cieśli pracowałem tam przez 4 lata. W 1960 r. przyjąłem się do Odlewni Żeliwa w Węgierskiej Górce. Tam przepracowałem 15 lat jednak  po skończeniu zmiany, chodziłem na budowy. Skończyłem kurs czeladnika, a później majstra jako cieśla. Zacząłem wykonywać pierwsze samodzielne roboty ciesielskie. W wieku 24 lat już sam robiłem dachy. W 1975 r. zarejestrowałem się w cechu ciesielskim i odszedłem z Odlewni. W takiej formie, pracując na swoim, pracowałem do przejścia na emeryturę w 1999 r.

I przyszedł czas na budowę kościoła w Cięcinie, jak to było od początku.

W pierwszym roku budowy 1976 r. na wiosnę, właściwie to tak przypadkowo na nią trafiłem. Trzeba było postawić magazyn, taki barak na materiały. Było to zlecenie od księdza proboszcza Bryndzy. Później w 1977 r. nie uczestniczyłem w budowie, gdy były roboty ziemne i stan "zerowy". Robiłem inna obiecaną wcześniej budowę domu wczasowego w Zwardoniu. W ogóle  majstrem budowy był Daniel "Danek" Kaleta z Węgierskiej Górki, który pochodził z Brzuśnika. Bryndza jemu zlecił tą budowę. A on znów znał mnie, jako że obaj jesteśmy z Brzuśnika i żebym ja też szedł z nim do robót przy kościele. Kaleta miał przerwy przy tej budowie, chorował. Później ostatnie lata, aż do końca byłem sam jako majster.

Jakie było pana główne zadanie przy tej budowie?

Konstrukcja, stemplowanie żeby to stało, wszystkie te roboty ciesielskie to była moja robota.

Skąd brano materiały, te ogromne ilości potrzebnego kamienia?

Drzewo głownie ze wspólnot leśnych mieszkańców, które już za ks. Bryndzy przygotowywano. Kamień z kamieniołomu Brodków w Górnej Cięcinie.

Jak wyglądała organizacja  pracy, czy był jakiś dziennik, stała liczba robotników. Jak to wyglądało?

Ludzie przychodzili na dniówki, placami. Ale później w miarę jak szliśmy do góry zawiązała się stała brygada (zdjęcie obok). Ludzie przychodzili, ale do góry nikt nie chciał iść. Tzn. ktoś tam szedł ale tak jeno.. daremne to było. Niektórzy nawet przychodzili na koniec dniówki. W końcu wspólnie z ks. proboszczem Masnym ustaliliśmy, żeby ludzie którzy chcą pomóc przy budowie, niech nie przychodzą tylko złożą się na wynagrodzenie dla stałej brygady, która będzie pracowała. A dziennik budowy oczywiście, że był  - prowadził go Daniel Kaleta.

Czy architekci z bielskiego biura projektowego przyjeżdżali na budowę zobaczyć jak idą prace?

Pamiętam jak przyjechali gdy zrobiliśmy już pierwszy namiot. Architekci popatrzyli na to i mówią, że nam to nie wytrzyma. Konstrukcja nie utrzyma naporu betonu. A na takie  skomplikowane roboty to już powinny być zrobione obliczenia, szczegółowe projekty porobione. No, a myśmy to już mieli wszystko zabetonowane na gotowo (śmiech).

A najtrudniejsze momenty przy budowie kościoła?

Jak zrobić te filary skośne (wszystkie namioty to trójkąty równoboczne - przyp. red.). To był problem największy.  Z Dankiem ile my gorzołki wypili przy rozmowach w magazynie, namyślając się jak to rozwiązać. Zaproponowałem, że najlepszym sposobem będzie zrobienie profilu na ziemi tak jak przy normalnej więźbie. Skośne filary, belki i stemple na ziemi najpierw trzeba było przygotować.

Poświęcenie kamienia węgielnego 18.06.1978 r. przyjazd Kardynała Karola Wojtyły, jak pan pamięta ten czas?

Jestem tutaj (pokazuje na zdj - red.), wtedy na zdjęciu idziemy za ks. kardynałem razem z Kaletą. Na tą okazję było specjalnie przygotowane rusztowanie z tyłu. Gdy Wojtyła szedł w kierunku miejsca gdzie miał zostać wmurowany kamień, puścił nas przodem mówiąc "idźcie pierwsi, żeby się to pode mną nie zawaliło", żartował z nami.

Mówi się, że pod kościołem znajduję się schron dla ludności czy to prawda?

Nie byłeś nigdy tam na dole? Jak by ci to powiedzieć, to nie jest schron tylko to jest podpiwniczone (piwnice zajmują 607 m2 - przyp. red.)

Jakie jeszcze inne budowy pan wykonywał, były później jeszcze jakieś kościoły?

Po skończeniu kościoła w Cięcinie  (moja największa budowa), była plebania. Później dom katechetyczny przy kościele w Przybędzy.  W Pietrzykowicach plebania, a potem kościół i plebania w Kamesznicy. A jak to kiedyś liczyłem to na koncie mam ponad 50 domów i 300 dachów. Tylko komisariatu policji nie budowałem.

Znany jest pana udział przy budowie kaplicy na Przegibie-Butorzonce, proszę opowiedzieć parę słów o tamtej budowie?

Mieszkałem jeszcze w Brzuśniku, a pracowałem w Odlewni Żeliwa. Kiedyś przyszedł do mnie śp. Rudolf Skrzyp z Cięciny, który również tam pracował i mówi mi, że chcą wybudować na Przegibie kapliczkę. Żebym poszedł z nim i zobaczył, doradził jak mają to w ogóle robić. Wtedy jeszcze była drewniana kapliczka na smreku. Umówiliśmy się na niedziele na szczycie. Gdy tam rozmawialiśmy mówię w końcu, że potrzebują choćby prostego szkicu, jakiś plan żeby wiadomo było czego się mają ludzie trzymać. A zrobiłbyś to? - pyta Skrzyp. No to ja narysowałem plan razem z wymiarami. A później powstała pierwsza kammiena wersja tej kapliczki.

Dziękuje za rozmowę i życzę zdrowia bo wiem, że jeszcze pan pracuje.

W moim wieku już prawie nikt nie robi, ale coś trzeba robić.

Cięcina dn. 05.08.2008

Na koniec polecamy fotografie z odpustu Przemienienia Pańskiego, tyle że sprzed 28 lat. Było to niedzielne przedpołudnie 10 sierpnia 1980 roku.



Józef Marek, mistrz ciesielski. Rocznik 1939. Urodzony w Brzuśniku, od 1971 mieszkaniec Cięciny.

Zapraszamy do naszej specjalnej galerii gdzie znajdują się archiwalne zdjęcia z budowy kościoła autorstwa Jana Helmuta Trolla z Węgierskiej Górki.

Zobacz: Budowa nowego kościoła (1976 - 1981)

Budowa Nowego Kościoła 1976-1981


Parametry techniczne kościoła Przemienienia Pańskiego w Cięcinie:

Ilość wykorzystanego betonu: ok. 2 100 m3

Stal zbrojeniowa: ok. 220 t

Powierzchnia dachów: ok. 2700 m2

Waga pokrycia miedzianego: ok. 17 t

Najdalej wysunięte elementy kościoła długość: 42 m, szerokość: 52 m

Wysokość namiotów: 30 m, 34 m, 26 m

Powierzchnia:

Piwnice: 607 m2

Zakrystia: 48.2 m2

Nawa główna: 505.8 m2

Nawy boczne: 173.6 m2

Kubatura:

Piwnice: 3 035 m3

Pomieszczenia kościoła: 19 360 m3

Komentarze   

0 #13 Grzegorz 2008-09-01 18:34
Dziś odwiedzając stronę internetową Diecezji Bielsko-Żywieck iej doznałem szoku, gdy w wyszukiwarce wpisując Parafia Cięcina pojawił się komunikat:Znale ziono 0 informacji zawierających (cięcina). Natomiast po dłuższym szukaniu pojwaiła się strona, na której umieszczona jest następująca informacja: Węgierska Górka, Cięcina
Parafia Świętej Katarzyny
Jednym słowem absurd. Kiedy pojawił się taki twór administracyjny jak Parafia węgierska górka. Kiedy takie zmiany zaszły, kto coś takiego ogłosił??? To jest po prostu oburzające
0 #12 Basia 2008-08-27 18:49
Mamy piękny koścół powinniśmy my parafianie być dumni z takiego osiągnięcia

P.S. Pozdrawiam księży.
0 #11 CYPI76 2008-08-21 23:02
witam jak ktos moze zmieniac granice kosciola ktory jak czarno na bialym jest w ciecinie to ostatnio na cmentarzu robione so niesamowite rzeczy ktos przenosi zabytkowy pomnik grob z centralnego miejsca pod plot a na tym miejscu buduje sie nowy kogos innego pytam sie kto na to pozwolil pozdrawiam
0 #10 URSZULA 2008-08-19 07:37
KOSCIOL PIEKNY,WSPANIAL I I ZACNI LUDZIE, OBIE MIEJSCOWOSCI UROCZE NIE DA SIE ICH ZAPOMNIEC
0 #9 umbra 2008-08-12 23:42
dokładnie historia swoje a współczesnosc swoje.... mysle ze nagle takie zmiany granic sprawiaja zawód... bo warto zauwazyc ile pracy, uczynnosci i ofiarnosci włożyli w budowe Koscioła Nowego mieszkancy Cięciny. wiadomo to wszytsko na chwale Bogu. dzis gdy sie o tym zapomina to boli...
0 #8 cypi 76 2008-08-12 20:05
nikt nie chce podzialu tylko niech ktos nie zmienia tego co bylo historia i oto chodzi pozdrawiam
0 #7 woql 2008-08-11 20:25
Przepraszam, a jakie znaczenie ma czy kościół PP jest w Cięcinie czy w Górce? Takie obiekty powinny łączyć, a nie dzielić.

Do Mieszkanki - granice parafii, to sfera, która należy do wyższych hierarchów niż poziom dziekana. A naprawdę absurdalne są stwierdzenia o podziałach parafii czy gminy. Kiedyś już grupa Zapaleńców (żeby nie powiedzieć Oszołomów) miała takie seperatystyczne pomysły.
Prawda jest taka że rozwijać się możemy razem, a modlić tym bardziej :-)
Pozdrawiam
0 #6 cypi 76 2008-08-11 19:34
witam no wlasnie dyryguje jakby to bylo jego prywatna wlasnoscia dobrze ze jeszcze nie kazal zamknac starego KOSCIOLA pozdrawiam
0 #5 zbulwersowana 2008-08-11 19:21
czytajac te komentarza ciśnie sie na usta tylko jedno powiedzenie - glupota ludzka nie zna granic :-) ciekawie czy na tamtym świecie też bedziecie takie glupie granice stawiać - moze w piekle
0 #4 mieszkanka 2008-08-10 19:53
No właśnie ten kościół jest w Cięcinie tylko sobie teraz tak proboszcz zmienia!! To niech sobie zrobi odzielną parafie Węg-Górke a Cięcine niech zostawi w spokoju.. również pozdrwiam cięcinian:-):-)

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze | Ostatnio dodane

Fotoforum | Ostatnio dodane zdjęcia