- Szczegóły
- Opublikowano: 01 wrzesień 2009
Minęło 70 lat od boharterskiej obrony Węgierskiej Górki.Fortyfikacji Węgierskiej Górki broniło 1200 osób. Byli to ściągnięci jeszcze wiosną spod Wilna żołnierze Korpusu Ochrony Pogranicza, żołnierze Batalionów Obrony Narodowej i artylerzyści z kilku różnych jednostek. Same bunkry 30 sierpnia obsadzili żołnierze kompanii fortecznej pod dowództwem kapitana Tadeusza Semika. Dwa dni później zaatakowali ich Bawarczycy służący w dwóch pułkach 7. Dywizji Piechoty. Do złamania polskich pozycji gotowało się 14 tys. ludzi.
Sytuacja obrońców Węgierskiej Górki od samego początku była fatalna. Schrony nie były wykończone. Okazało się, że nie tylko brakuje wyposażenia i amunicji, ale także elektryczności, łączności, a nawet bieżącej wody.
Pierwszego dnia wojny Niemcom udało się zająć Zwardoń i Rajczę. W jednym z meldunków niemieccy oficerowie pisali, że walka z żołnierzami KOP jest niezwykle trudna, bo polscy żołnierze doskonale znają teren i są bardzo dobrze wyszkoleni. Fortyfikacje Węgierskiej Górki ostrzeliwała artyleria - bez rezultatu.
Drugiego dnia wojny Niemcy kilkakrotnie usiłowali złamać opór. Za każdym razem musieli wycofać się pod naporem polskich karabinów maszynowych, dział przeciwpancernych i armat 65. Pułku Artylerii Lekkiej. Mimo to wieczorem nadszedł rozkaz opuszczenia pozycji. Załoga Węgierskiej Górki miała wycofać się na wschód i osłaniać odwrót polskiej dywizji wycofującej się z Bielska. Rozkaz wykonali jedynie artylerzyści, część żołnierzy KOP i załoga Waligóry. Do reszty żołnierzy rozkaz albo nie dotarł, albo ci postanowili bronić pozycji do końca.
3 września Niemcy okrążyli fortyfikacje. Bunkry obrzucano granatami i ostrzeliwano z dział przeciwpancernych. Pierwszy, rano, poddał się Włóczęga, późnym popołudniem skapitulowała załoga Wędrowca. Żołnierzom z Wąwozu udało się opuścić pozycję i wycofać do Żywca. W trakcie walk zginęło 11 polskich żołnierzy i około 200 Niemców.
Opracowano na podstawie: Forty Kraków
Dzisiaj przy forcie "Wędrowiec" w Węgierskiej Górce miała miejsce niecodzienna uroczystość. Upamiętniono bohaterską walkę żołnierzy polskich na terenach obecnej gminy Węgierska Górka w dniach 1-3 września 1939 r. przez historyków nazwanej jako Westerplatte Południa. Uroczystą Mszę Świętą odprawił ks. biskup Tadeusz Rakoczy. Przy forcie zgromadzili się licznie przedstawiciele lokalnej władzy, wojska, kombatanci, mieszkańcy gminy w tym młodzież szkolna, która również przy forcie uroczyście rozpoczęła nowy rok szkolny 2009/2010.
Poniżej kilka zdjęć z obchodów rocznicowych z lat 70. Zdjęcia pochodzą z Muzeum Miejskiego w Żywcu.
{yoogallery src=[/images/stories/arts/2009-70.rocznica-obrony-wg/archiwalne-slajdy] }
Zapraszamy do obejrzenia obszernej fotorelacji z tego pamiętnego dnia.
Polecamy także:
Węgierska Górka.Upamiętniono bohaterów "Westerplatte południa"
Obrona Węgierskiej Górki w 1939 roku
70. rocznica wybuchu II wojny światowej
Uroczystości z okazji 70. rocznicy „Bohaterskiej Obrony Węgierskiej Górki”
Obrona w Węgierskiej Górce, temat na forum historycy.org
Poniżej kilka zdjęć z obchodów rocznicowych z lat 70. Zdjęcia pochodzą z Muzeum Miejskiego w Żywcu.
{yoogallery src=[/images/stories/arts/2009-70.rocznica-obrony-wg/archiwalne-slajdy] }
Zapraszamy do obejrzenia obszernej fotorelacji z tego pamiętnego dnia.
Polecamy także:
Węgierska Górka.Upamiętniono bohaterów "Westerplatte południa"
Obrona Węgierskiej Górki w 1939 roku
70. rocznica wybuchu II wojny światowej
Uroczystości z okazji 70. rocznicy „Bohaterskiej Obrony Węgierskiej Górki”
Obrona w Węgierskiej Górce, temat na forum historycy.org














Komentarze
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=48071&st=0
przykładem wpadania w skrajności.Dlac zego w latach siedemdziesiąty ch ujawniła się jedna skrajność?Dla mnie jest to proste.Jedną z podstawowych potrzeb człowieka jest potrzeba bezpieczenstwa. Jak jest źle,jak jest kryzys co robią politycy obojętnie jakiej formacji?Stwarz ają słusznie czy nie zagrożenie zewnętrzne.Klas ycznym przykładem jest tutaj Castro na Kubie czy Pinochet w Chile.Tak było w Polsce w drugiej połowie lat siedemdziesiąty ch gdy już zaczynał się kryzys.A w naszym regionie,Niemie c wróg a i walki były.Dalej już nie kontynuuję.A co do samego odkłamywania to jest też zadanie dla was młodych.Ja podałem przykład Pana Stanisława Suchanka i jego publiczną wypowiedź.Chyba również w waszej gazetce parafialnej był kilka lat temu artykulik na ten temat.Te osoby żyją i może byście do nich dotarli.
Pozdrawiam!
PS.Kilka dni temu w księgarni w Bielsku przeglądałem w dziele militaria album w którym kilka stron a właściwie zdjęć było poświęconych obronie Węg.Górki.Było zdjęcie zniszczonego fortu Wyrwidąb /to jest fort na bukowinie od strony cięcińskiej,nad laskiem kubniowym.Znisz czenie wg tej publikacji miało pochodzić od broni ppanc.A przecież starsi mieszkańcy tej części Cięciny doskonale wiedzą że zniszczenie to miało miejsce w latach sześcdziesiątyc h w czasie ćwiczeń wojska chyba komandosów.Gdyb ym miał scyzoryk w kieszeni to by mi się sam otworzył.Jakaż więc jest wartość niektórych publikacji a co dopiera zwykłego człowieka?
Cała ta sytuacja z naciąganiem faktów dotyczących obrony Węgierskiej Górki i częstym ich przekłamywaniem jest dla mnie niezrozumiała. Nie wiem czemu to ma służyć.
Przypomina mi to sytuację żartobliwie opisaną przez Wiktora Suworowa w książce "Żołnierze wolności", w rozdziale "Kontrrewolucja ". Dla tych co czytali książkę tylko przypomnę, że dotyczy to ataku kontrrewolucjon istów czeskich na oddział radziecki w 1968 r., w którym to został zniszczony motocykl. A dla tych co nie czytali polecam. Idealny przykład jak już "naciągnięty" fakt można naciągnąć "za przyzwoleniem społecznym" jeszcze bardziej.
Dlatego już najwyższy czas aby historia w interesującym nas przypadku dotycząca obrony Węgierskiej Górki zaczęła się opierać na faktach, a nie na dorabianiu do faktów "historii".
Pozdrawiam.
w postaci książek,artykuł ów nt obrony w Węg.Górce i to od połowy lat 70-ych.Opracowa nia te bardzo a bardzo różnią się między sobą.Ale tak to już jest z profesorami czy historykami że gdy ich dwóch dyskutuje to ma takie samo zdanie jeżeli wyrażają oponię o trzecim.Ale do rzeczy.Bardzo dobrze stało się że niektórzy przytaczają opinię swoich bliskich czy znajomych pamiętających te czasy.Ja również znam opinię nie tylko swoich najbliższych ale i mieszkańców obecnie nieżyjących już ale mieszkających w bezpośrednim sąsiedztwie fortów.A te kilka spostrzeżeń czy uwag to:
1.Pierwsza uwaga natury ogólnej.Różne wersje tej obrony mogą być przykładem jak zmienną może być historia.Do r 1970 oficjalnie nikt a to nikt łącznie z miejscową władzą nie wspominał o tej obronie a same forty były zaniedbane,bale stem dla miejscowych władz.Przyszły lata drugiej połowy lat 70-ych gdzie nagle uczyniono z tej obrony jedną z ważniejszych bitew września.W latach 90-ych ta wersja zostaje skorygowana do rzeczywistości z tamtego okresu.
2.Sama obrona trwała nie trzy dni a właściwie niecały dzień oczywiście dzień bohaterski.Znam to z opisu mieszkańców Bukowiny.
3.W samej obronie WG nie zginęło 200 Niemców.Ta cyfra odnosi się do całości strat Niemców od przekroczenia granicy do "wyjścia" z WG a najwięcej ich zginęło bo ok 150 w rejonie Szarego-Kameszn icy.Dosyć szeroko opowiadał o tym w ub.r. przy forcie Pan Stanisław Suchanek.
4.To nie Wędrowiec najdłużej był nie zdobyty a fort Wąwóz w Żabnicy.Tak się jakoś stało że całą obronę od granicy do WG przypisano właściwie tylko obrońcom Wędrowca.
5.Z całym szacunkiem dla jednego z wymienionych kombatantów ale nie brał on właściwie udziału w obronie był harcerzem z innym zakresem działań tak to nazwę ogólnie.W tej drużynie czynnym był również urodzony cięcinianin pan Antoni Jurasz jeden z dwóch braci aktorów.Drugi to Tadeusz.Pana Tadeusza spotkałem w ub roku a pana Antoniego kilka lat temu oczywiście przy forcie.Nie wiem co się z nimi dzisiaj dzieje.Może warto byłoby nimi się zainteresować.
6.W r.1970 grupa mieszkańców zaopiekowała się Wędrowcem a je dnym z nich był mieszkaniec Cięciny Pan Stanisław Swety zięć pracującego w parafii przez kilkadziesiąt lat organisty Ignacego Cichonia.Piszę o tym dlatego że wkronice parafialnej jest taki zapis:"Organist a Ignacy Cichoń nie uciekał-Niemcy zabrali go i posądzając o kontakt z wojskiem polskim,skazali na śmierć.Już kopał dla siebie grób w Jeleśni przy kościele-tam uznając to za cud-został ułaskawiony i zabrany do obozu,gdzie przebywał długi czas".
Jeden z żyjących obrońców kilkanaście lat temu wspominał o kilku innych osobach tamtyego czasu,ja np zapamiętałem o żonie kowala.
Serdecznie pozdrawiam i życzę dalszej dociekliwości w temacie ogólnie Cięciny!
Niestety nie znam tej publikacji Radomskiego o której pisze Raptor. Zdecydowana jednak większość opracowań polega na przepisaniu(cyt owaniu) już istniejących, nierzadko mijających się z prawdą oraz na dołożeniu kilku słow własnego komentarza.
Pozdrawiam.
Na dodatek pan ppłk twierdzi, że 151 kompania forteczna wchodziła w skład batalionu KOP "Berezwecz".
Tak tworzy się nowa historia. Ręce opadają i ryczeć się chce. Skąd on wziął te czołgi?
Link do tego ?newsa?
http://www.wojsko-polskie.pl/articles/view/14077/+Uroczystości+z+okazji+70.+rocznicy+?Bohaterskiej+Obrony+Węgierskiej+Górki?++1+września+2009+r.+.html
Potwierdzenie na rozmieszczenie pozycji artylerii tj. 151 baterii górskiej 65 mm w rejonie Cięciny (Kopca?), oraz 8 baterii 3 dywizjonu 65 pułku artylerii lekkiej w rejonie Brzuśnika znajdziesz w wydanej przy pomocy i współpracy Wojskowego Instytutu Historycznego broszurze autorstwa (nie amatora) Jerzego Adama Radomskiego pt. Węgierska Górka we wrześniu 1939 r. - Wydawnictwo Beskidzka Oficyna Wydawnicza, Bielsko - Biała 1984. Moim zdaniem jest to na dzień dzisiejszy najlepsze opracowanie tego tematu. Świadczy o tym 68 przypisów odnoszących się do wiarygodnych źródeł.
Np. dzięki p. Radomskiemu można się dowiedzieć, że cyt. "Dwa działa 75 mm, 10 ckm i 3 rkm nadesłano koleją dopiero z 30 na 31 sierpnia (...). Natomiast amunicja do broni maszynowej nadeszła koleją dopiero 1 września w dzień. Przysłano też koleją (z 30 na 31 VIII) amunicję do dział: 1118 pocisków, ale bez zapalników."
Ciekawie przebieg walk opisuje również Władysław Steblik (Armia "Kraków" 1939, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1989, wyd. II).
A co do Pieśni Rycerskiej, małe sprostowanie. Śpiewali ją podchorążowie WSO, ale dopiero po promowaniu na pierwszy stopień oficerski, czyli byli już wtedy oficerami.
Pozdrawiam
W żadnym razie nie mam zamiaru umniejszać bohaterstwa obrońcom polskim, ale jak już wcześniej wspomniał Raptor czemu ma służyć takie koloryzowanie wydarzeń jak ilość strat niemieckich,dłu gość walk,czy wyposażenie dywizji niemieckiej w sprzęt którego nigdy nie posiadała? Dlaczego nikt na to nie zwracał wcześniej uwagi?
Takich przekłamań jest więcej i to nie tylko dotyczących bunkrów.Przykła d: w kilku opracowaniach pojawia się sformułowanie że w 1939 podczas walk zostało zniszczonych w Ciścu 380 domów(!!!)Ktoś coś powiedział, ktoś inny nie dosłyszał,źle zrozumiał i napisał w książce.Później autorzy kolejnych publikacji cytują ten fragment i tak powstają totalne bzdury, które jeśli nie zostaną sprostowane będą dalej powielane.
Myślę że podobnie było w przypadku "obrony Węg. Górki".
Bardzo dobrze by się stało gdyby zebrała się grupa naukowców-histo ryków i dokładnie ten epizod kampanii wrześniowej od początku zbadała (nie bazując na dotychczasowych opracowaniach historyków-amatorów).
Pozdrawiam.
P.S.
Nie wielu pewnie wie że "Hymn do miłości ojczyzny" przytoczony przez Raptora do dzisiaj śpiewają podchorążowie Wyższych Szkół Oficerskich podczas uroczystej promocji na pierwszy stopień oficerski.
Patriotyzm to szacunek i umiłowanie ojczyzny, gotowość do poświęcenia się dla niej i narodu, stawianie dobra własnego kraju ponad interesy partykularne bądź osobiste. Poczucie silnej więzi emocjonalnej i społecznej z narodem, jego kulturą i tradycją.
Patriotyzm to postawa wyrażająca się w wypełnianiu podstawowych konstytucyjnych obowiązków obywatelskich, takich jak służba wojskowa i obrona ojczyzny, wierność dla kraju, troska o wspólne dobro i dbałość o stan środowiska naturalnego, przestrzeganie prawa, gotowość do ponoszenia wszelkich ciężarów i świadczeń, w tym też płacenia podatków.
Patriotyzm dla dzieci i młodzieży to pilna nauka w szkole i na studiach. To również uczciwe i rzetelne wykonywanie swojej pracy zawodowej.
Bycie patriotą to nie tylko walka(i najczęściej chwalebna śmierć) w stylu bohatera romantycznego, ale również "praca u podstaw".
Właśnie w dzisiejszych czasach potrzebujemy tej ciężkiej pracy aby w Polsce żyło się lepiej,jeśli nie nam to chociaż przyszłemu pokoleniu.
Pozdrawiam.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.